Gry i wymówki dłużników – reklamacyjna

Wrzesień 9, 2010 151 uwag

Nie zapłacę bo towar był złej jakości, a przez to straciłem zaufanie moich klientów

Nie zapłacę bo faktura była błędna i nie dostałem jeszcze nowej

Nie zapłacę, bo usługa nie była wykonana dobrze

Nie zapłacę bo towar był złej jakości

Na pewno ze swojego podwórka znacie jeszcze więcej wymówek dłużników w tym zakresie, celem takiego zachowania dłużnika jest przerzucenie odpowiedzialności za brak wpłaty na wierzyciela, bo przecież dłużnik zawsze czuje się niewinny, a cała sytuacją to tak naprawdę on jest pokrzywdzony. Jest to dość trudna zagrywka dłużnika, dlatego w ofercie firmy windykacyjnej w której pracuję jest usługa monitoringu płatności, która w zakresie ma zbadanie, czy zapłata za towar czy usługę będzie na czas i czy nie ma co do w/w żadnych reklamacji. Na dość wczesnym etapie wtedy się eliminuje wszelkie niedomówienia i reklamacje, tak, ze dłużnicy nie mogą podnosić tego w późniejszych rozmowach. Jeśli czekamy kilka tygodni na zapłatę a później dopiero wzywamy do jej uregulowania, to dłużnik, który ma takiego asa w rękawie mówi, usuńcie usterkę to dopiero wam zapłacę, i tak zyskuje sobie kolejne dwa czy więcej tygodni.
Oczywiście zgodnie z prawem w umowach wzajemnych reklamacja nie zwalnia z obowiązku zapłaty za towar czy usługę, ale przecież nie wypada dopominać się o pieniądze za coś co jest źle wykonane. No tak nakazuje dobry obyczaj.

Jak ja reaguje na grę reklamacyjną?
Po pierwsze trzeba wytłumaczyć, ze w związku ze zgłoszeniem reklamacji chcieli byśmy uzyskać pełne informacje w celu załatwienia sprawy.
po drugie – teraz wypytajmy się o co chodzi, bardzo dokładnie i szczegółowo, wcześniej wyjaśniliśmy nasze intencje, wiec nie będzie problemu, żeby zadawać jak najwięcej pytań. I tak: kiedy, jaką ilość, jakiego typu są uszkodzenia, kiedy zostało to wykryte, czy do pozostałych partii towaru nie ma zastrzeżeń itd.
Jak już wiemy, że tylko do części towaru są zastrzeżenia, np dziesięć palet zostało dostarczone a jedna ma wady to utwierdzamy przekonanie co do dobrej jakości co do tych dziewięciu słowami: – Czyli dziewięć palet łożysk jest w porządku, a ta jedna wymaga wymiany?
Teraz warto nawiązać do tych dobrych obyczajów i stwierdzić, że klient miał rację np: „Ma pan całkowitą racę, nie oczekuję, że zapłaci nam pan za tą jedną paletę łożysk które jak najszybciej wymienimy”

No ale musimy osiągnąć swój cel i uzyskać zapłatę za dobre łożyska, wiec stwierdzamy – w takim razie, będziemy zobowiązani, jeśli zapłaci nam za towar dobrej jakości, czyli za te dziewięć palet, natomiast pozostałą część może pan uregulować po dostarczeniu przez nas palety o właściwej jakości łożysk.

no i na końcu jakąś grzeczną formułkę, „Przepraszam za wynikłe kłopoty, oczekuję w takim razie wpłaty w dniu dzisiejszym i natychmiast też przekazuję do działu reklamacji zgłoszenia dotyczące pana zastrzeżeń”

Najczęstrze błędy w polityce windykacyjnej.

Wrzesień 1, 2010 Dodaj komentarz

Czytałem kiedyś artykuł, o tym dlaczego jedne firmy mają większe problemy windykacyjne od innych. Tak na czuja, można powiedzieć, że jedne firmy po prostu nie sprzedają na kredyt, mój znajomy mi natomiast powiedział, że on nie ma problemów bo nie sprzedaje złodziejom. No ale co z tymi, którzy sprzedają wszystkim i z odroczonym terminem płatności?
Można powiedzieć, że da się znaleźć prawidłowość w działaniu takich firm, które z problemami windykacyjnymi borykają się częściej i opisać to jako błędy w polityce windykacyjnej.
Pierwszy i chyba jeden z najważniejszych to bardzo długi czas braku reakcji na opóźnienia w płatnościach. Przyzwyczajamy naszych kontrahentów, że możemy płacić za jakiś czas, nawet i za kilka miesięcy, wynika to najczęściej z bałaganu (księgowania nam się nie zgadzają, a że robimy je z dużym opóźnieniem to i z dużym opóźnieniem dowiadujemy się że mamy w ogóle dłużników. Czasem też jest tak, ze wolimy się nie upominać o pieniądze, w obawie, ze taki kontrahent już do nas nie wróci, no cóż, co kraj to obyczaj.

Przewidywalność działań, ta cecha często dotyczy banków i operatorów telekomunikacyjnych. Dłużnicy dokładnie wiedzą ile mogą się spóźnić, bo: „pierw telefon, potem pismo, potem czekają 30 dni i kolejne pismo, potem zaczynają coś robić i taką mają procedurę, to mam co najmniej dwa miesiące” – tak ma to dłużnik wykalkulowane, więc nie płaci, ja sam przyznam się, ze za telefony najczęściej mi się zdarza nie zapłacić w terminie🙂

Niekonsekwencja w działaniu. Czyli, ktoś straszy nas sądem, prosimy, żeby tego nie robił już 4 raz i po raz czwarty dostajemy kolejną prolongatę terminu, no to po co płacić, przecież możemy się tak bujać kilka miesięcy. Konkludując, jak straszysz sądem to podaj dłużnika do sądu, a następnym razem mu powiedz, że już do sądu poszedł pozew, ale jak zapłaci w ciągu tygodnia to jeszcze go wycofasz. A pieniądze znajdą się za tydzień a nie za pół roku.

Brak uwzględnienia przeterminowań w systemie motywacji handlowców. Oj, tu mógłbym napisać książkę, że brak pomniejszenia premii w systemie prowizyjnym handlowca ze względu na wysokość sprzedanych przezeń przeterminowanych produktów jest katastrofalny. Banki i duże firmy wiodą tu prym. Dobry handlowiec wciśnie zamek ze złota biedakowi, jeśli robi to na kredyt, potem się okazuje, że biedak nie ma na zamek, w ogóle to czuje się oszukany a nasza firma to złodzieje.
My mamy wierzytelność i kosztowne postępowanie sądowe, użeramy się z dłużnikami, a handlowiec dostaje za to wszystko premię i zacierając ręce sprzedaje takich zamków jeszcze kilka. W jednej znanej mi firmie wprowadzono taki system prowizyjny, gdzie jeśli były przeterminowania, to zabierało się część premii handlowcom, skutek spadek obrotów, bo sprzedawane zostawały tylko produkty dla dobrych klientów.

no może na koniec dodam, ze czasem uzależnienie się od jednej firmy może, ale nie musi spowodować, że płatności dochodzą z opóźnieniem. Bo firma wie, ze jest panem i władcą dla tego swojego kontrahenta i jak zapłaci mu miesiąc później to i tak się będzie cieszył. No oczywiście to już są wyjątki, większość firm reguluje swoje płatności na czas, jednak gdy taka firma upada, to my upadamy razem z nią i zamiast borykania się z problemami, mamy jeden wielki problem. Zostaje nam tylko windykacja, z reguły skazana na porażkę.

Wyjawienie majątku dłużnika.

Lipiec 23, 2010 Dodaj komentarz

Na temat wyjawienia majątku dłużnika (instytucji prawnej przewidzianej w przepisach kodeksu postępowania cywilnego), napisano bardzo wiele i z łatwością można znaleźć w sieci informacji na temat regulacji prawnych, porad i wzorów wypełnienia formularzy, ale czy watro to robić?

KPC w Art. 913. § 1. stanowi – Jeżeli zajęty w egzekucji majątek dłużnika nie rokuje zaspokojenia egzekwowanych należności lub jeżeli wierzyciel wykaże, że na skutek prowadzonej egzekucji nie uzyskał w pełni zaspokojenia swej należności, może on żądać zobowiązania dłużnika do złożenia wykazu majątku z wymienieniem rzeczy i miejsca, gdzie się znajdują, przypadających mu wierzytelności i innych praw majątkowych oraz do złożenia przyrzeczenia według roty: „Świadomy znaczenia mych słów i odpowiedzialności przed prawem zapewniam, że złożony przeze mnie wykaz majątku jest prawdziwy i zupełny.”.

Czyli bardziej obrazowo, mamy sytuację, gdy wszczęliśmy postępowanie sądowe, potem egzekucję i dostajemy od komornika postanowienie o bezskuteczności egzekucji i albo wskażemy inne składniki do prowadzenia egzekucji albo dostaniemy postanowienie o umorzeniu.

No i myślimy sobie, że sami nie będziemy przecież szukać niech dłużnik sam się wypowie przed sędzią co ma, skąd uzyskuje dochody i czy ma jakieś lokaty, rachunki, ruchomości i nieruchomości.

Dłużnik pouczany jest o odpowiedzialności karnej, odbierane jest od niego przyrzeczenie i teraz śpiewa nam jak z nut co ma i gdzie a my to wszystko zaraz wyślemy do komornika, żeby to zająć i spieniężyć.

Idea piękna, można powiedzieć, że ustawodawca stworzył Malleus Maleficarum czyli młot na czarownice (tu czarownicą jest ukrywający dochody dłużnik), który nie będzie nam już grał na nosie. Tyle, po pierwsze z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy to samo osiągnąć przy udziale komornika na podstawie art. 761 kpc, gdzie poza stronami organ wyjaśnień będzie żądać od organów administracji publicznej, organów wykonujących zadania z zakresu administracji publicznej, organów podatkowych, organów rentowych, banków, spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, przedsiębiorstw maklerskich, organów spółdzielni mieszkaniowych, zarządów wspólnot mieszkaniowych oraz innych podmiotów zarządzających mieszkaniami i lokalami użytkowymi, jak również innych instytucji i osób nieuczestniczących w postępowaniu informacji niezbędnych do prowadzenia egzekucji.

A po drugie, meritum sprawy, rozmawiałem dziś z sędzią, żeby wypowiedział się na temat tej instytucji, i oto co usłyszałem:
„Jest to najbardziej śmieszny pomysł naszego ustawodawcy, przez szereg lat prowadziłem wyjawienie majątku dłużnika i może w dwu przypadkach na kilka tysięcy okazywało się, ze wyjawienie majątku pomogło wskazać przedmiot który nadaje się do egzekucji komorniczej.”

…i tu zonk! Bo okazuje się, że nie warto tego stosować. Przyznam szczerze, że w całej mojej karierze windykatora nie zgłosiłem ani jednego takiego wniosku. Choć nie wiem dlaczego tego nie robiłem wcześniej, może podświadomie uważałem, ze ci dłużnicy i tak nie powiedzą prawdy. Ale ostatnio myślałem, nad zbadaniem jaka jest procentowa skuteczność tej instytucji i chciałem odać gro nakazów do wyjawienia majątku. Tymczasem zaczynam się wahać. Tak wiec jeśli macie jakieś przemyślenia na ten temat, lub doświadczenia w tej materii to proszę napiszcie mi komentarz, będę za to wdzięczny i pomoże mi podjąć to decyzje o tym, czy bawić się w to dalej czy nie.

Czy warto iść do sądu?

Lipiec 21, 2010 Dodaj komentarz

Jeśli spróbowałeś już wszystkiego, aby zmobilizować dłużnika do dobrowolnej i polubownej spłaty i nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu to możesz iść z tą sprawą do sądu. Nie wiem jakie wym macie podejścia do sądownictwa ale ja spotkałem się z dwoma po przeciwnych biegunach leżącymi.
1) nie warto iść do sądu, bo to kosztuje, trwa bardzo długo a na końcu i tak nie przynosi rezultatu.
2) warto iść tylko do sądu bo jak się ma racje to zawsze się wygra.

I jedno i drugie ma w sobie ziarnko prawdy, ale i ma kilka ziarenek fałszu. Po pierwsze czy warto iść do sądu? Tak, moim zdaniem warto, gdyż większość spraw które tam oddaje w końcu się spłaca. Ale też nie wszystkie, niektóre nakazy mogę powiesić sobie na ścianie, tu nic się nie da zrobić. Jeśli masz jednostkowego dłużnika i akurat trafisz na taką sprawę gdzie tylko władowałaś pieniądze i nie odzyskałeś nic, to na pewno będzie uważał jak osoba z grupy pierwszej, no i dodatkowo będziesz o tym rozpowiadał wszystkim dookoła. Tak jesteśmy już skonstruowani, my Polacy🙂

To kosztuje, tak owszem trzeba ponosić koszty, ale tak naprawdę nie są one jakoś wygórowane, jeśli ktoś jest ci winien 5000, to opłata od wpisu wynosi 5% w przypadku postępowania zwykłego (czyli dla nie matematyków 250) lub 100 zł w sprawie rozpoznawanej w trybie upominawczym. Dodatkowo po uprawomocnieniu się 3/4 opłaty jest zwracane na nasze konto (lub przez pocztę do naszych rąk).

czy trwa to bardzo długo, to nie mogę powiedzieć ani tak, ani nie, bo kilka spraw miałem które rozwiązały się błyskawicznie, ale mam też takie, które ciągną się ponad rok lub dwa, wszystko zależy od sądu, jego obłożenia i oczywiście od samego dłużnika, bo można w świetle naszego Polskiego prawa tworzyć obstrukcję procesową i nie być za to pociągnięty do odpowiedzialności, sam zna możliwości do przedłużania postępowania dosłownie w nieskończoność.

Czy przyniesie nam to rezultat? Kiedyś badając styl rozmowy telefonicznej jednej firmy windykacyjnej, mój kolega powiedział przez telefon do windykującej go Pani, „z pustego to nawet Salomon nie naleje”. Zdanie to utkwiło mi w pamięci i ciągle je widzę przed oczyma pisząc wniosek egzekucyjny. Czyli ostatnie zdanie malkontenta jet już dość prawdziwe, może to nam nie przynieść żadnych korzyści. Pracując w firmie windykacyjnej zwiększamy swoje szanse wyszukując nieruchomości i ruchomości dłużnika, konta bankowe, wierzytelności innych osób i wszystko inne z czego da się prowadzić egzekucję. Ale zdarza się i tak, że nie nalejemy nic bo z pustego… Z tym trzeba się liczyć i czasem warto dług sprzedać od razu firmie windykacyjnej, niż narazić się na koszty i nic z tego nie mieć. Ale decyzja o tym winna być zawsze przemyślana w pryzmacie indywidualnego przypadku. A zadając pytanie sobie „czy warto iść do sądu” powinieneś odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dłużnik teraz lub w przyszłości będzie miał jakiś majątek, z którego mógłbyś się zaspokoić.

A czy warto do sądu nie iść? No to przyjrzyjmy się jeszcze entuzjaście. Po pierwsze, czy masz wystarczające dowody na poparcie swoich tez przed sądem. Nasze subiektywne przekonanie o tym, że mamy rację nie wystarcza. Po pierwsze obowiązek udowodnienia faktów spoczywa na nas. Musimy zrobić to w postępowaniu np. gospodarczym od razu, przy pierwszej czynności. Późniejsze powoływanie nowych dowodów nie wchodzi w rachubę, bo mamy w tym postępowaniu zasadę prekluzji dowodowej.
Po wtóre, czy jesteś do tego właściwie przygotowany merytorycznie? Co prawda w postępowaniu bez pełnomocnika, sąd ma obowiązek pouczania i naprowadzania, ale co ci z naprowadzania, jeśli nie umiesz zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawiałem z jednym sędziom, który mówił, że czasami jest mu przykro gdy osoby bez pełnomocników, a za radą jakiegoś doradcy prawnego starały się w sądzie dochodzić swoich praw i choć miały rację to sprytniejszy przeciwnik wygrywał sprawę, która mając powagę rzeczy osądzonej, nie nadawała się do dalszego wzruszenia. Jeśli nie jesteś biegły w procedurze sądowej, to warto skorzystać z wiedzy specjalistycznej

Tak więc, czy warto iść do sądu? Weźcie wszystkie za i przeciw i zdecydujcie sami.

wezwanie do zapłaty

Lipiec 20, 2010 Dodaj komentarz

Odświeżam temat artykułu dotyczącego wezwań do zapłaty, które znajdziemy na rozwijającej się dopiero stronie windykuj.org.pl
podaje dwa kolejne linki z tegoż tematu, autor w niedługim czasie obiecał przygotowanie gotowca🙂

link 2
link 3

Jakie sankcje grożą dłużnikowi

Lipiec 14, 2010 1 komentarz

Sankcji jest kilka rodzajów, omówię dziś sankcje prawne. i tak po kolei będą to :
* Odsetki karne (ustawowe lub maksymalne),
* Odszkodowanie,
* wypełnienie weksla, przewłaszczenie
*odebranie towaru
*sprzedaż wierzytelności
*zlecenie wierzytelności w drodze cesji powierniczej
*upublicznienie długu poprzez ogłoszenie publiczne o sprzedaży
*sprawa sądowa
*zgłoszenie do BIG

Ta wymieniona wyżej lista jest zestawem najczęściej stosowanych straszaków, wiadomo, że czytając mojego bloga wydaje się wam, że dłużników tylko głaskam, zaprzyjaźniam się z nimi i wtedy grzecznie proszę o spłatę. Bo to czasem najskuteczniejsza metoda, ale aby być skuteczniejszym stosujmy metodę kija i marchewki, czyli jeśli będziemy mili i obiecujemy dłużnikowi, że jak dziś pośle pieniądze, to zapominamy o odsetkach, to też bądźmy trochę niemili i poinformujmy go, że jeżeli nie wyśle tych pieniędzy, to nie dość, że będziemy żądali odsetek, to jeszcze…. tu wstaw którąś pozycję wyżej. I pamiętajmy, jeśli go straszymy czymś to w przypadku zwłoki spełniajmy swoją prośbę, nie darujmy tych odsetek po raz drugi. Bo dłużnik się przyzwyczai, że można z nami pogrywać. Mówmy, Panie kowalski, zapowiedziałem panu, że jak pan spłaci do dnia 13 to odsetki zostaną darowane, pan wpłacił w dniu 19, tak więc zgodnie z tym co panu powiedziałem, odsetki się należą (taką mamy procedurę, już teraz nie mogę a nawet nie chcę, gdyż był pan niesłowny w stosunku do mnie tych odsetek anulować).

wezwanie do zapłaty

Lipiec 13, 2010 Dodaj komentarz

znalazłem w sieci kilka porad jak napisać wezwanie do zapłaty, jest to dość ciekawe i kompleksowe ujęcie tematu dla wszystkich, którzy borykają się z tym problemem. Także polecam lekturę części pierwszej i następnych🙂
LINK